czwartek, 26 września 2013

Full Polish Breakfast?

Od ponad roku mieszkam w kraju, którego jedną z wizytówek i znaków rozpoznawczych jest pierwszy posiłek w ciągu dnia – śniadanie. Chyba każdy mniej więcej wie, jak wygląda tzw. full English breakfast. Wszystko, absolutnie wszystko, jest smażone, nawet świeży pomidor. Pełny zestaw składa się obowiązkowo z: kiełbaski, która różni się od polskiej tym, że jest doprawiana ziołami i bardziej przypomina naszą białą kiełbasę, którą wrzuca się do żurku, boczku w plasterkach, jajka sadzonego, fasolki w słodkawym sosie pomidorowym, pokrojonych pieczarek, hash browns, czyli trójkątnych placków ziemniaczanych, i wspomnianego pomidora. Alternatywne wersje zawierają frytki, jajecznicę lub black pudding, coś w rodzaju naszej kaszanki. Jeszcze raz przypomnę, wszystko to wysmażone. Podają to zwykle z toastem i masłem. Porcja tłuszczu, jaką przyjmujemy podczas śniadania wyczerpuje pewnie nasze miesięczne zapotrzebowanie. Około 900 kcal. Jednak posiłek ten stał się tak popularny, że w hotelach mamy do wyboru zazwyczaj tylko dwa warianty śniadań: kontynentalne (na słodko, czasem dodatkowo z serem i szynką) i właśnie angielskie. Interesujące jest to, że często można słyszeć argument, jakoby kuchnia polska nie była aż tak popularna na świecie ze względu na to, że jest tłusta i ciężka. Pozwolę sobie nie zgodzić się i wysunąć tezę, że chyba jednak czynnik ekonomiczny miał tu większe znaczenie…



Zaczęłam się zastanawiać, jak można byłoby zdefiniować „full Polish breakfast” i czy jest coś takiego, jak jedna sztandarowa wersja śniadania w Polsce. Doszłam do wniosku, że na pewno byłyby to po prostu kanapki: kanapka z szynką, kanapka z serem żółtym, jajkiem na twardo, pasztetem czy chleb posmarowany jakimś smarowidłem twarożkopodobnym z supermarketu, udekorowane pomidorem, ogórkiem lub ketchupem. I nie ma co tu się silić na oryginalność, kanapki są najpopularniejsze. Dla nas podstawą posiłku, jakim jest śniadanie, jest tzw. „chleb i do chleba”, jak mówiła często moja mama, kwitując jedną frazą całą listę zakupów. Do tego pijemy herbatę, Polacy jako chyba jedna z nielicznych nacji piją ją z cytryną lub sokiem i generalnie lubią ją na słodko.
Po dojściu do tych konkluzji zaczęłam robić research na ten temat i odkryłam ze zgrozą, że wyważałam otwarte drzwi, ponieważ przed Euro 2012 ogłoszono w Polsce sondę na temat tego, co Polacy uznaliby za typowe polskie śniadanie. Internauci wybrali 5 wariantów typowego śniadania polskiego:

1. twaróg z nowalijkami, szczypiorkiem i rzodkiewkami podawany z pieczywem;
2. ciepłe drożdżowe bułeczki z masłem, gęstym musem jabłkowym, miodem lub twarożkiem;
3. jajecznica ze szczypiorkiem na maśle;
4. talerz polskich wędlin, w którego skład wchodzą: szynka różowa, szynka biała, pasztetowa oraz kiełbasa wiejska;
5. jajko na miękko od kury zielononóżki kuropatwianej z masłem ubitym z mleka krowy polskiej nizinnej z odrobiną kamiennej soli z Wieliczki.




Chwali się internatom niezwykły zmysł marketingowy, bo wymyślenie takich określeń sprawiłoby trudność nawet specom od reklamy. Zgodzę się z wynikami sondy, nie powiem, aczkolwiek uważam je za zbyt wyrafinowane, a niektóre odpowiedzi za przesadzone. Odpowiedź numer 4 to nic innego jak moje kanapki! Tylko, że z samymi tylko wyrobami mięsnymi. Wariant numer 2, śmiem twierdzić, chyba nie jest często praktykowany. Wariant 5. jest grubo przesadzony, bo nieważne z jakiej kury, ważne, że na miękko, a także Polacy rzadko kiedy oglądają mleko polskiej krowy, nie wspominając już o robieniu z niego masła – wersja zbyt idylliczna, acz ładna. Najbardziej chyba prawdziwa jest odpowiedź: twarożek z rzodkiewką i jajecznica. Mama mojej najlepszej przyjaciółki i moja sąsiadka zarazem miała zwyczaj robić taki twarożek i dawać swojej córci do Krakowa, kiedy ta wyjeżdżała pobierać nauki na uniwersytecie. Pisząc tego posta, zapragnęłam tegoż właśnie i czym prędzej pobiegłam do Tesco, gdzie zakupiłam twaróg półtłusty z Łowicza, polski chleb słonecznikowy, rzodkiewkę, jogurt naturalny i szczypiorek (ostatnie trzy niestety już brytyjskie). Efekt podziwiać możecie na zdjęciu powyżej.
Przerabiając ten temat, nie można nie wspomnieć o przybyłych do nas z Zachodu płatkach, musli i owsiankach, które coraz więcej Polaków zajada na śniadanie. Ale czy to można w ogóle nazwać polskim? Zupy mleczne robiło się u nas na kolację, wierząc, że przed snem trzeba przekąsić coś lekkiego. Ja sama próbuję się zmusić, ale jakoś nie mogę. Lata spędzone pod czujnym okiem mojej mamy, dają o sobie teraz znać. Śniadanie na słodko nie jest tym, na co mam ochotę po przebudzeniu. Czasem jem owsiankę i czasem jem płatki, ale nie jest to mój ulubiony smak o poranku. Nic na to nie poradzę. Uważam, że jajko idealnie pasuje do klimatu poranka i lubię je w każdej odsłonie. Oczywiście wiem, że to wszystko kwestia upodobań, a nie narodowości, dlatego zapraszam do dyskusji na ten temat na Rozmarynowym Blogu.

8 komentarzy:

  1. Ostatnio hiszpańska para, która przyjechała do Warszawy, pytała mnie, co powinni zjeść na śniadanie - oczywiście mieli tu na myśli typowy, polski, poranny posiłek. Właściwie nie wiedziałem co im polecić, więc po prostu doradziłem im, żeby zrobili sobie kanapki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, jajecznica ze szczypiorkiem (czasami pokrojoną wędlinką), jajko na miękko czy kolorowe kanapki ze wszystkim co w lodówce się ostało, a od czasu do czasu parówki z ketchupem i musztardą to moje typy na Polish breakfest, które chętnie zjadałabym zawsze i wszędzie ;)

    Wpis taki smaczny że jedynie ze względu na porę i brak produktów do twarożka zmykam na obiad! Już czekam na kolejny wpis i zdjęcia!

    ania l

    OdpowiedzUsuń
  3. czytanie artykułu sprawiło mi nie lada gratkę...jestem zachwycona , że tyle można napisać na temat jednego śniadania...co do ankietowanych, to również uważam, że przesadzone te śniadania...ja tez jestem "kanapkowcem śniadaniowym" - szybko wrzucam na kanapkę jakieś wędlinki, dżem, czy serek.....a zdjęcie twarożku twego jest jak wzięte z mego stołu, chociaż u mnie to bardziej kolacyjna cześć....z dzieciństwa pamiętam za to najbardziej jajko na miękko:) cos cudownego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a znalazłam jeszcze to śniadanie u szlachty- w sumie nieco zgadza się z tą wędlinką i twarogiem, ale przy okazji zainteresowałaś mnie tematem i nawet poszperałam nieco w internecie dzięki temu itp. - "Panie starsze już wcześniej wstawszy piły kawę,
    Teraz drugą dla siebie zrobiły potrawę
    Z gorącego, śmietaną bielonego piwa,
    W którym twaróg gruzłami posiekany pływa.
    Zaś dla mężczyzn więdliny leżą do wyboru:
    Półgęski tłuste, kumpia, skrzydliki ozoru,
    Wszystkie wyborne, wszystkie sposobem domowym
    Uwędzone w kominie dymem jałowcowym;
    W końcu, wniesiono zrazy na ostatnie danie:
    Takie bywało w domu Sędziego śniadanie."

    Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz”, księga 2 „Zamek”.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewelina, bardzo Ci dziękuję za ten cytat z "Pana Tadeusza", świetnie rozwija temat tego posta. Zainteresowałam się, co to miała być niby ta potrawa z piwa z pływającymi w niej grudkami twarogu.Odkryłam, że mowa tu o staropolskiej gramatce! Gramatka to, cytuję za Wikipedią, polewka z piwa, danie kuchni staropolskiej, zaliczane do postnych, chętnie również podawane na śniadanie, wyparte w tej roli przez kawę. Wspólnym mianownikiem wielu receptur przygotowania gramatki było jedynie piwo. W zależności od potrzeb i upodobań, dodawano doń np. masło, żółtka jaj, śmietanę, twaróg, kminek, chleb, cynamon, cukier. Wędliny nadal są popularne, chyba niezależnie od płci. Dodałaś dużo do tematu tym cytatem. Dziękuję jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prosze bardzo, a ja znów coś nowego się dowiedziałam:) ciekawe byłoby tak codziennie na takiej gramatce ze śniadania...ciekawe jak na to alkomaty by sie zapatrywały, ale jednak nasza polska kuchnia jest niesamowita;)

      Usuń
  6. A moja siostra np. uważa, że słodkie je się tylko na śniadanie (więc je np.serek wiejski z dżemem, miód itd.), a "słone" - tylko na kolację (więc szynkę, pasztet, rybkę itp.). Ja wciągam rano płatki, owsiankę albo jakieś kanapki - tymczasowo z powodu braku czasu cokolwiek ;) a czasem niestety dopiero jakąś drożdżówkę będąc z dzieckiem na spacerze.. Za twarogiem, a tym bardziej na słono - nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń